Absa Cape Epic 2019

No i udało się!54728298_2251229774942104_4152049665065353216_n

Wróciliśmy Łukasz Momot i  Aleksander Gręda z #CapeEpic. Udało się przejechać. Miejsce 333 w generalce, w połowie stawki, z światową elitą w czubie pozwala na zadowolenie. Co prawda przez defekty i zagubienie na trasie straciliśmy na ostatnim etapie jakieś 30 pozycji, to i tak wracamy z tarczą. Trzeba przyznać, że trener świetnie nas przygotował i ten wynik nie byłby możliwy bez niego. Dzięki Adam!!!
GPTempDownload 2
Było po prostu idealnie. Na samym początku należy podkreslić, że na każdym miejscu organizator stara się zadbać o zawodników jak tylko to możliwe. Szczęka opadała na każdym kroku.Wszyscy uśmiechnięci i mili. Lepiej może byc tylko na all-inclusive w Egipcie. Dodatkowo szalejący kibice dopingujący każdego. Genialne!

56164159_2251228008275614_7508709865523511296_n
A teraz to co najwazniejsze – jazda. Trasy wzorowo przygotowane, poprowadzone w dużej mierze przez prywatne farmy i winnice. Nie brakowało też parków narodowych. Podjazdy pod spore przewyższenia całe szczęście były ułatwione przez ograniczone stromizny. Chyba wszystko do podjechania. Coś czego na próżno szukać w Polsce to sekcje downhillowe. Baaaaardzo dużo singli. I to singli specjalnie wyznaczonych i przygotowanych dla rowerzystów, z zakazem wstępu pieszych na co dzień. Bardzo „płynne”, na których trudność polega na utrzymaniu wysokiej prędkości. Dla górala z Mazowsza nie było to łatwe ale o dziwo zyskiwaliśmy na zjazdach 🙂 Etapy zróznicowane – na każdym inny element był dla mnie najtrudniejszy. Raz był to 30km podjazd, gdzie wysiadały mi plecy. Inny dzien to np. męczący singiel pokryty kurzem, śliski, z „switchback’ami” o 180 stopni, meandrujący przez kilka kilometrów na skraju zbocza góry. Nie ma co ukrywać, że w tym roku pogoda nas oszczędziła. 3 ostatnie etapy to upał. Wcześniejsze temperatury były optymalne do jazdy a na szczycie flagowego podjazdu pod #Groenlandberg podczas „poziomego” deszczu po prostu zimno.

GPTempDownload 3
#CapeEpic to wielka przyogoda rowerowa. Nic tylko jeść, spać i jeździć na rowerze. Chociaż z dnia na dzień co raz trudniej było z rana przyjąć jakieś „energy” przed startem, z co raz większym niesmakiem patrzyło się na żel i dość już było koktajli „recovery” to już teraz wiem, że z chęcią bym tam wrocił. Tylko te pieniądze…

IMG_1545

 

 

By zobaczyć więcej zdjęć czy filmów luknijcie na nasz profil JustAnEpic



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *