Jak ułatwić sobie trochę życie…

Czyli małe ABC w kuchni

Dziś przedstawię Wam kilka przetestowanych przeze mnie trików, które potrafią skrócić czas przygotowania posiłków i trochę ułatwić życie. Metody te możecie zastosować sami lub podsunąć rodzinie do wykorzystania. Niektóre są banalne i Wam znane, a niektóre mogą okazać się nowe i pomocne (mam taką nadzieję).

  1. Mrożenie

Rzecz oczywista i znana wszystkim, ale na pierwszy rzut oka, jak może ułatwić nam przygotowania posiłków, skoro rozmrażanie to proces dość długi? Już mówię:

– do przygotowania wielu potraw (spaghetti, gulasz czy potrawka) potrzebujemy warzyw. Gotowanie wydłuża nam mycie, obieranie i krojenie. Więc co robimy? Albo korzystamy z mrożonych kupnych warzyw, lub możemy zamrozić je sami. Ja do mrożenia używam woreczków z Ikei. Najczęściej w sobotę, gdy mam więcej czasu kupuję całą masę warzyw, myje, obieram kroję na kostkę mniejszą większą, paseczki (w zależności od upodobań). Kroję tak paprykę, pieczarki, marchewkę, a nawet cebulę! Wszystkie warzywa po pokrojeniu zostawiam na chwilę na papierze, żeby trochę przeschły (wyj. cebula), po przeschnięciu pakuję w woreczki i do zamrażarki (nie skleją się na jedną lodową bryłę).

Cebulę należy włożyć w dwa szczelne woreczki, by zapach nie przechodził na inne produkty.

 

Gdy przygotowuję obiad, wyciągam po kolei z zamrażarki woreczki i biorę tyle warzyw, ile potrzebuję. Skraca mi to znacznie przygotowanie obiadu.

 

UWAGA! Jeśli korzystamy z mrożonek mieszanek – dostarczane do nich przyprawy wyrzucamy, nie znamy składu tego co w środku mi czy na pewno znajdują się tam same zioła, sól i pieprz czy ulepszacze smakowe, których unikamy jak ognia!

 

– najważniejszym produktem przy obiedzie często jest mięso, rozmrożenie trwa i trwa. Często wyciągam dany kawałek mięsa z zamrażarki rano by po przejściu z pracy mieć już gotowe do obróbki mięso, ale czasem pamięć zawodzi. Dlatego też każde mięso przygotowuję specjalnie, by proces rozmrażania był krótszy.

Mięso które będzie przeznaczone na potrawki, gulasze itp. kroję w docelową kosteczkę i w woreczku układam na płasko. Tak samo robię z mięsem które ma być w formie kotleta (schab, karkówka, pierś), gotowe kotlety układam w woreczku jeden obok drugiego na płasko. Pamiętaj by mięso także przed zamrożeniem obsuszyć, by nie powstawały kawałki lodu. Mięso pokrojone w kostkę rzucone na ciepłą patelnię rozmrożą się zdecydowanie szybciej.

Pamiętaj, że rozmrażać mięso powinno się powoli, najlepiej w lodówce. Jednakże nie zawsze mamy możliwość przeprowadzić to prawidłowo. Z dwojga złego zawsze lepiej zjeść szybko rozmrożone mięso, niż kolejną kanapkę czy mrożoną zapiekankę.

– oczywiście mrożę także przygotowane już gulasze, potrawki itp., pakuję je w małe porcje (dla 2-3 osób) w pojemnikach. Rano wyciągam, popołudniu po pracy mam obiad gotowy do odgrzania. Można także mrozić w woreczkach, ale tu jest problem taki, że trzeba wyciągnąć z woreczka zawartość jak jest jeszcze zamarznięta, by nie zostawić połowy zawartości w środku.

mrozenie-zywnosci

 

  1. Wekowanie

Kojarzy się z przetworami babci, ale ta forma jest moją ukochaną formą do przygotowywania zup, gulaszy itp. W sobotę gotuję 2-3 garnki różnych zup. Przelewam gorące do większych słoików, zakręcam i stawiam wieczkiem do dołu do ostygnięcia. Takie zupy postoją spokojnie tydzień w lodówce. Jeśli chcemy przetrzymywać je dłużej to dobrze jest wstawić słoiki do zimnego piekarnika i „piec” je w piekarniku przez 20-30 min w temperaturze 170-190 st. Wtedy spokojnie postoją w lodówce dłużej.  Tak samo uczynić możemy z gulaszem.

UWAGA!– zupy nie mogą być zabielane (można zabielić zupę przy odgrzewaniu).

Idealne rozwiązanie gdy mamy w domu niejadka co to nie lubi jeść dwa dni pod rząd tego samego 😉

 

Na wielu stronach znajdziecie podpowiedzi jak prawidłowo wekować, np. tu https://zakochanewzupach.pl/zabieramy-zupe-na-wakacje-czyli-jak-wekowac-zupy/#

dsc_6636

 

  1. Gotowanie ryżu/kaszy

Przygotowanie ryżu czy kaszy jest szybsze niż obranie i wstawienie ziemniaków. Jak mamy w domu czajnik elektryczny, proces gotowania można jeszcze dodatkowo przyspieszyć. Wstawiamy wodę w czajniku, zagotowaną przelewamy do garnka, podpalamy gaz i po chwili możemy wrzucać ryż/kaszę do garnka (ja wolę gotować bez plastikowego woreczka). Bardzo często gotuję o wiele więcej ryżu czy kaszy jaglanej i wykorzystuje je dnia następnego do obiadu lub do koktajli czy musów.

 

  1. Pieczenie

Lubię piec mięsa czy to na kanapki (totalnie nie kupuję wędlin sklepowych, ale o tym innym razem) czy to mięso z warzywami na obiad. Jest to o tyle wygodna forma, że wstawiasz do piekarnika i się „samo robi”. Ale tą formę głównie stosuję weekendowo – gdzie obiad się piecze a ja mogę zając się treningiem i rodziną.

piekarniki-parowe-potrawy

  1. Przyprawy

Mam swoje ulubione przyprawy, które bardzo często stosuję, zwłaszcza zimą wchodzę w indyjskie smaki, które moim zdaniem idealnie rozgrzewają. Żeby nie wyciągać za każdym razem setki słoiczków z przyprawami, przygotowuję sobie mieszanki przypraw gotowe do użycia.

 

  1. Zakupy

Staram się mieć spore zapasy produktów suchych w domu, żeby nie myśleć ciągle o zakupach. Wszelkie kasze, ryże, soczewice, zimą warzywa w puszkach itp. Wszystko to plus zapasy w zamrażarce pozwalają na komfortowe funkcjonowanie. Kupuj przez Internet, Tesco, Auchan Direct czy Frisco, w przerwie w pracy czy przy porannej kawie – lista zakupów wrzucona, ustalone godziny dostawy i gotowe. Po pierwsze zajmuje to mniej czasu niż dojazd i przemieszczanie się między półkami, o staniu przy kasie nie wspominając, ale także kupimy to co potrzebujemy i unikamy pokus i pułapek zastawianym na nas przy kasach i na drodze w postaci słodyczy 😉

Do codziennego zakupu zostają warzywa i owoce, ewentualnie pieczywo, mleko do kawy.

zakupy-przez-internet

 

To na razie tyle, cały czas szukam i testuję różne triki by w życiu było nam lepiej. Jedzenie to najważniejsza część życia, ale gotowanie zajmuje czasem bardzo dużo czasu i trzeba jakoś sobie radzić. To co najtrudniejsze to poświęcenie jednego dnia na przygotowania, nie mówię już o planowaniu jedzenia na tydzień, bo to już samo w sobie jest trudne i udaje się garstce ludzi. Ja czasem jednak wolę mieć wybór co zjem za 3 dni, poza tym mam w domu 10-latka, który także ma swoje humory i chęci 😉

 

Mam nadzieję, że niektóre rzeczy okażą się przydatne, jak masz pytania to pisz 😉

 

 



Możliwość komentowania jest wyłączona.