Oto jamagda-niewiadomska-zywienie

Nazywam Magda Niewiadomska, to już wiecie, i wiecie także że pomagam Adamowi podnosić jego ale i wasze WATY. Ale nie wiecie kim jestem, dlaczego zajmuję się żywieniem i
jakie mam podejście do pracy. Niestety nie zamknę tego w kilku słowach, bo 1) jak już wiecie lubię z Wami gadać i mogę to robić godzinami 2) uwielbiam to co robię i cieszę się, że mogę z Wami dzielić pasję do kolarstwa ale przede wszystkim dzielić się z Wami wiedzą którą ciągle zdobywam.

 

Trochę ( dosłownie trochę, bo cała reszta przepełniona jest mną i moją pasją) suchych faktów na temat mojego wykształcenia w tym temacie:

Studiuję podyplomowo Psychodietetykę na SWPSie.

Ukończyłam szkolenia dietetyczne nadające mi uprawnienia w zawodzie Dietetyk w zakresie 322001 (zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami w naszym kraju mogę pracować w placówkach prywatnych- nie w szpitalach, i w sumie dobrze bo patrząc na tamte menu wiele bym nie miała pola do popisu).

Ciąglę się edukuję, ukończyłam wiele szkoleń z zakresu dietetyki i suplementacji, badań laboratoryjnych. Każdy weekend praktycznie spędzam na szkoleniach, konferencjach i w książkach lub publikacjach medycznych.

Od dwóch lat prowadzę Adama, pomagam mu schodzić i utrzymywać odpowiednią wagę ciała. Ciągle kształcę się i testuję na nim zdobytą wiedzę. Od jakiegoś czasu zajmuję się także jego zawodnikami, tam gdzie trzeba pomagam zejść z wagi, a tam gdzie trzeba trajkoczę do upadłego by wagę podnieść.

Pomagałam wychodzić z dziwnych restrykcyjnych diet, okiełznać słodyczowego potwora, który każe rzucić się na każdy cukierek, który na drzewo nie ucieka.

Opieram swoją prace na badaniach laboratoryjnych poszukując parametrów do podniesienia, zwłaszcza tam gdzie lekarz mówi że jest dobrze i odsyła do domu.  Wiedze czerpię z publikowanych badań, książek akademickich, ale przede wszystkim od Specjalistów w temacie żywienia.

Jeśli nie umiem poradzić sobie z jakimś przypadkiem – nie eksperymentuję, odsyłam do znanych mi Specjalistów, nie boję się powiedzieć „ nie umiem”, bo zdrowie podopiecznego jest najważniejsze.

 

 

 

Skąd zainteresowanie?

Adam jako trener, zawodnik związany jest ze sportem od dziecka, tak i ja jestem związana z żywieniem od małego….tak ja i Wy 😉 Bo kto z nas nie je 😉

Z tym, że jestem przykładem na to jak odpowiednia dieta wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.

Odpowiednim żywieniem wyeliminowałam z życia permanentne zmęczenie, migreny!!!, anemię, refluks. Z dziewczyny ważącej 40 kg, totalnie wymęczonej chorobami, nie mogącej przebiec 1000m stałam się ważącą ponad 50 kg kobietą kochającą kilkudziesięciokilometrowe jazdy rowerem, trochę mniej lubiącą bieganie (ale tu  głowa odmawia współpracy) i obecnie kochającą Crossfit a zwłaszcza ciężary.

 

Moja filozofia?

Nie lubię słowa dieta, bo kojarzy mi się z ograniczeniami, przejściowym okresem odejmowania sobie od ust tego co najsmaczniejsze. Po latach diet mających wyleczyć mnie, dieta kojarzy mi się tylko z suchym i bezsmakowym kurczakiem z ugotowaną marchewką ..blecchhh

 

Dieta to z greckiego styl życia i taka filozofię wyznaję ponieważ jedliśmy, jemy i jeść będziemy, bez względu na pracę, wiek czy wykonywaną aktywność fizyczną.

Uważam, że nie można ograniczyć się tylko do rozpisania komuś jadłospisu na tydzień i liczyć, że ktoś go wprowadzi w życie. Dlaczego? Każde rozpisanie 7-dniowego jadłospisu to koszt rzędu 150-300 zł (w zależności od renomy Dietetyka). Mając taki jadłospis przez x tyg większość osób je to samo tydzień w tydzień – bo jak szybko policzycie to  mało kogo stać na ciągle nowe rozpiski na każdy tydzień miesiąca. W efekcie menu się nudzi i zaczynamy wracać do naszych starych nawyków, poddajemy się i stwierdzamy że ”dieta” nie jest dla mnie o niedoborowości związanej z monotonną dietą niewspominając.

Dodatkowo nie sztuką jest schudnąć, sztuką jest utrzymać wypracowaną wagę na lata, wytrwać w postanowieniach. Jak to osiągnąć gdy nie rozumie się co się robi i po co? Bo co gdy osiągamy już nasz cel? Nie ma drogi do celu, zadanie zostało zrealizowane? Motywacja bywa zgubna!

Chciałabym każdemu podopiecznemu przekazać wiedzę co jeść, jak jeść i dlaczego, by każdy z nich stał się Świadomym konsumentem, a swoje ciało potraktował jak najdroższy model Ferrari do którego byle paliwa wlewać nie wypada.

 

Jeden ze szkoleniowców ładnie powiedział

„gówno jesz – gównem się stajesz”

Ta prostota i dosadność przekazu towarzyszy mi każdego dnia, nie tylko w przenośni, ponieważ niektórzy z Was już wiedzą że rozmowa ze mną o kupie to sprawa normalna, jak rozmowa o pogodzie ;-))).

 

Nie jestem zwolenniczką restrykcyjnych diet, fanatyczką biożywności (mają swoje minusy o których napiszę wam jeszcze), zdrowego żywienia bez grama cukru i soli. Uwielbiam mięso, ale i warzywa. Co gorsza – nie mogę spożywać pszenicy a patrzę jak czasem moje chłopaki konsumują pizzę, makarony czy pachnące, chrupiące pieczywo – KATORGA!

Nie urodziłam się z tą wiedzą, jadłam co popadnie, tak jak każdy. Pracuję w korporacji od ponad 13 lat, wyjeżdżam w delegacje, mam całodzienne spotkania i jadam na mieście. Dodatkowo studiuję, biegam po szkoleniach i piszę dla Was artykuły więc „nic co ludzkie nie jest mi obce” 😉 Jestem prawdziwa w tmy co robię i nie oceniam twoich słabości, razem z Tobą przechodzę tą drogę zmiany swojego życia na lepsze…DOŁĄCZYSZ??