Trener dla amatora- potrzebny czy nie?

Wielokrotnie słyszę : ja to trenera nie potrzebuję, ścigam się na końcu stawki, na więcej nie dam rady, pudło zostawiam zawodowcom, ja to się tylko bawię w ściganie, to tylko niepotrzebne koszty, Trener nic nowego mi nie powie, mam internet – tam jest wszystko. Nic bardziej mylnego! Nie będę jednak pisał tu o technicznych aspektach posiadania trenera, nie będę przekonywał Was że musicie mieć trenera. Chciałbym na 5 min umieścić Was w moich butach.

Kolarstwo to nie zabawa to styl życia

Zacznijmy od tego że jakakolwiek forma aktywności to nie zabawa, to styl naszego życia, który je uszlachetnia. Wyjście na rower to nie tylko jazda na rowerze,  to ten moment, w którym czujesz wolność, niezależność. Czasem jest to jedyny moment w ciągu dnia gdzie można odetchnąć pełną piersią i się zrelaksować. Ściganie się zaś to nie jest zabawa, to doskonalenie techniki jazdy, to odpowiednie przygotowanie ciała i umysłu, walka z własnymi słabościami, przekraczanie granic, rywalizacja z innymi. W życiu potrzebujemy rywalizacji w każdej dziedzinie życia, to określa naszą wartość i miejsce w którym jesteśmy.  To przepychanka z naszym drugim Ja, który najchętniej usiadłby na kanapie i starał się nie spocić. Ta wewnętrzna walka przekłada się to później na nasze życie zawodowe i prywatne, czujemy że możemy więcej i lepiej, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. O większej witalności już nie wspomnę.

Trener to Twój przyjaciel.

W takim razie po co mi trener? Przecież sam wykonuję najcięższą robotę. Każdy trener, czy to personalny na siłowni, czy trener kolarstwa, biegania, przede wszystkim uczy Cię czym jest dana aktywność i jak tą robotę wykonać efektywnie. To opiekun który dba o to byś zakończył trening bezpiecznie i żebyś czuł, że „potyrałeś”. Ale także Twój zdrowy rozsądek który mówi Ci „ewolucja a nie rewolucja” , zrobimy to powoli, spokojnie. Większość moich zawodników chciałaby osiągnąć mega wyniki w krótkim czasie. Niestety tak to nie działa. W sporcie, oprócz mięśni, trenuje się cierpliwość, uczy konsekwencji i wiary w siebie.

Najważniejszym aspektem pracy trenera  jest poznanie Ciebie z samym sobą. Trener jest odbiciem Twojego lepszego ja, on dostrzega w Tobie to czego Ty nie widzisz. Jest głosem, który mówi Ci możesz więcej, jeszcze kawałeczek, jeszcze 5 min. Każdy, nawet ja, odpuszcza czasem sobie te kilka minut treningu, wysiłku. Łatwo stracić motywację i uznać „nie dam rady” i tu jest miejsce na pracę trenera.

Trener to Twój partner

Współpraca z trenerem jest związkiem na wiele miesięcy. Związkiem, w którym dwie strony muszą czuć chemię, obustronne zrozumienie, tylko wtedy współpraca ma sens. Współpraca oparta na wielu godzinach rozmów, rozwiewania wątpliwości typu „ czy dam radę, po co ja to robię”, pogadanek motywujących. Godziny wyłuszczania zawodnikowi jego silnych stron, bo najczęściej sami nie potrafią w sobie dostrzec tego co widzą w nich inni. Sami obniżają swoją wartość, podcinają skrzydła. Dlatego tak ważne jest byście poszukując trenera patrzyli nie tylko na jego osiągnięcia sportowe, ale także na empatię do ludzi, umiejętność słuchania, zaangażowanie. Czasem krótkie spotkanie, rozmowa wystarczy by stwierdzić, czy to właściwy wybór.

Skąd trener czerpie motywacje?

Tu nasuwa się pytanie :Skoro Trener jest od motywowania innych to kto motywuje go? Z jakiego źródła czerpie siłę, by przekazywać ją dalej? Mnie motywują ludzie, z którymi pracuje. Powiecie dyrdymały, każdy tak mówi. Pewnie tak, ale jak czytam opinie od moich zawodników, jakby chociaż ta poniżej to od razu czuje że moja praca ma sens, że jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Mało?

„Współpracę z \Adamem Ostrowskim rozpocząłem w grudniu 2014r. Założeniem był powrót do aktywności fizycznej po ponad dziesięcioletniej przerwie w uprawianiu jakichkolwiek sportów. Chodziło głównie o efektywność treningów i osiągnięcie celu w jak najkrótszym czasie. Wspólnie z Adamem udało się ułożyć plan, który nie kolidował z pracą i życiem czteroosobowej rodziny, a jednocześnie uwzględniał indywidualne preferencje co do rodzaju treningów. Rozpoczęła się ciężka praca w każdej jednostce treningowej rodząca jednocześnie wiele pytań i wątpliwości, które jednak zawsze były dokładnie, rzeczowo i cierpliwie wyjaśniane. To co jest wielkim atutem współpracy z Adamem, to świetny kontakt praktycznie o każdej porze dnia. Przed planowanymi nieobecnościami, zawsze stara się szczegółowo omówić plan na najbliższe dni, tak aby nie było wątpliwości co do założeń poszczególnych treningów. Pod każdą aktywnością zawsze pojawiają się komentarze będące jednocześnie dopingiem do pełnego zaangażowania w następnych ćwiczeniach. Dzięki tak owocnej współpracy Adam nie tylko szybko zbudował na nowo moją formę ale przygotował do startów w mazowieckich serialach, mimo, że jeszcze kilka miesięcy temu nawet nie myślałem o tego typu aktywnościach. Po zaledwie siedmiu miesiącach treningów udało się również ukończyć jeden z największych w Europie maratonów MTB, Salzkammergut Trophy na dystansie C i już są plany na kolejne, coraz trudniejsze wyzwania. Miał to być tylko powrót do aktywności fizycznej, a teraz forma rośnie z tygodnia na tydzień i ciężko pomyśleć, że na tym można by poprzestać.”

 

To potrzebny ten trener czy nie?

Oceńcie sami. Patrząc przez pryzmat lat przepracowanych z ludźmi, uważam że tak. Nie ważne czy się ścigasz, czy chcesz tylko poprawić formę, czy planujesz pracę z trenerem latami czy tylko na kilka miesięcy. Czytając powyższą opinię, utwierdzam się w przekonaniu, że ta współpraca to coś więcej niż tylko walka o wyższe lokaty.

Czy z trenerem czy bez, pamiętaj o tym, by nie przegrzać organizmu

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *